W chwilach wolnych od słuchania i czytania o międzynarodowej doniosłości podroży Joe Bidena do Polski oraz jego nagłym i niespodziewanym zjawieniu się w Kijowie czytałem sobie o Szwajcarii. Dlaczego akurat o Szwajcarii? Ponieważ żyje tam szczęśliwie jeden z moich synów, dwie wnuczki i synowa. Wiodą żywot beztroski, wypełniony zmartwieniami innego gatunku niż te, które nas codziennie prześladują.
Źródło: Nie ma jak w Szwajcarii
Nie ma jak w Szwajcarii
Poprzedni artykuł
