– Ktoś szarpał za drzwi, ja gasiłem auto, żona podrzucała gaśnice od innych kierowców. Od czasu do czasu spoglądaliśmy na tę panią. Nie widziałem jej twarzy, tylko blond włosy lekko falowane. Miała głowę opartą na kolanach między drzwiami a kierownicą. W pewnym momencie ta głowa poruszyła się w lewo i w prawo – opowiada świadek tragedii w Orzeszu.
Źródło: „Miałem nadzieję, że w tym aucie nikogo już nie ma.
Jak dobiegłem, zobaczyłem w środku głowę tej pani”
"Miałem nadzieję, że w tym aucie nikogo już nie ma. Jak dobiegłem, zobaczyłem w środku głowę tej pani"
