Nie tak dawno przyjaciel mój, opozycjonista w czasach PRL, więzień Barczewa za późnego Gomułki, wypuszczony za wczesnego Gierka, dyplomata w czasach nowej Polski, skarcił mnie za mój symetryzm. Szczególnie nie podobał mu się krytyczny stosunek do dziennikarstwa, które zbyt łatwo zamienia się w propagandę słusznej sprawy. „To jest wojna” – skarcił mnie mój przyjaciel, kiedy podnosiłem zalety bezstronności. „Na wojnie nie ma miejsca na bezstronność. Są napastnicy i są ofiary” – zamknął mi usta.
Źródło: Lunatycy
Lunatycy
Poprzedni artykuł
